Jak i po co świętujemy urodziny

Tak już mam, że lubię podkreślać życiowe przełomy. Niech rękę podniesie ten, kto przynajmniej raz w życiu nie obiecywał sobie i światu, że odchudza się od poniedziałku, że od pierwszego rzuca palenie, że od nowego roku oszczędza, a po urlopie zaczyna żyć aktywnie. Ale teraz już tak naprawdę, w myśl zasady „nowy tydzień – nowy ja!” Kolekcja „przełomowych dni” w roku jest o wiele bogatsza. Do klasyków zaliczyć można: „po świętach” ( wtedy zwykle mowa o diecie ), „od początku urlopu”, „od początku adwentu / postu”, „od początku wiosny / jesieni / lata / zimy” i generalnie od każdego początku, na czele z rozpoczęciem kolejnego roku życia. Tak jest – urodziny! Moment godny podkreślenia! Świetny czas na zmiany. Zwłaszcza, jeśli to okrągła rocznica.

„Jeszcze raz, jeszcze raz…”

Dlaczego w ogóle co roku obchodzimy urodziny? Pewnie wielu oburzy i rozbawi to pytanie, wszak odpowiedź jest oczywista – urodziny obchodzimy na pamiątkę naszego… urodzenia! Niewątpliwie jest to nasze osobiste święto – dobry pretekst do podsumowań, okazja do spotkania z najbliższymi, a także – co podkreślają psychologowie – ważny moment, w którym czujemy, że nie jesteśmy zapomniani. Okazuje się, że również w urodzinach mężczyźni i kobiety dopatrują się nieco innego sensu. Christian Heslon w publikacji „Mała psychologia urodzin” stwierdza, że dla tych pierwszych jest to okazja do czczenia i podkreślania swoich sukcesów, afirmacja, a nawet „kontrola” swoich dotychczasowych osiągnięć, które – rzecz jasna – powinny gromadzić się wraz ze wzrastającą liczbą przeżytych lat. Dla kobiet z kolei urodziny mają wartość sentymentalną. Jako te, które wydają na świat nowego człowieka, patrzymy na jubileusze przez pryzmat sentymentów i potrzeby pielęgnowania więzów rodzinnych i emocjonalnych. Okazuje się także, że – wbrew powszechnym postawom i przekonaniu, że prezent najważniejszy nie jest – podświadomie na niego czekamy, licząc, że będzie praktyczny i zaskakujący jednocześnie.

Szczególną okazją do świętowania są okrągłe rocznice. Te zawsze wiążą się z refleksją o przemijaniu czasu i o wykorzystaniu tego czasu, z podsumowaniami i planami. Tradycyjny tort i zwyczajowe „Sto lat” to jedno, są jednak osoby, które z datą swoich okrągłych urodzin wiążą szczególne wspomnienia, a rocznicowe przełomy w ich życiu wyszły poza sferę planów.

Jak się bawić, to się bawić

Jakiś czas temu jedna z bliskich mi osób zadręczała świat poszukiwaniem sposobu na „szalone świętowanie trzydziestych urodzin”. Niby miało być niezobowiązująco, a jednak wyczuć się dało pragnienie rewolucji. Wtedy padło hasło „tatuaż” i historia kobiety, która nim właśnie postanowiła podkreślić czterdziestą rocznicę urodzin.

– Zawsze chciałam mieć tatuaż – opowiada Justyna – ale najpierw byłam za młoda i wymagałoby to aprobaty rodziców. Potem sama byłam mamą, zaczęłam pracować, pomysł odłożyłam na przysłowiowe „kiedyś tam”. Aż w końcu uznałam, że czterdzieste urodziny to idealny moment – ja nie muszę się nikomu tłumaczyć, a dzieciaki są już dorosłe. Zresztą i one, i mój mąż przyklasnęli temu pomysłowi. No i stało się – w dniu czterdziestych urodzin na moich plecach „wylądował” wytatuowany motylek.

Moja rozmówczyni zdecydowanie podkreśla, że nigdy nie żałowała ani samej decyzji, ani momentu, w którym ją podjęła:

– Byłam świadoma tego, co robię, świadomie też wybrałam tatuaż na plecach, czyli nie w miejscu, w którym ogląda go cały świat. Świadomie też zrobiłam coś, co raczej zostanie ze mną na zawsze. Spełniłam swoje marzenie, robiąc coś szalonego, co miało mi przypominać, że nie jestem w wieku, w którym „wiele nie wypada”, ale raczej w takim, w którym „już wiele mogę” – żartuje.

Inne wspomnienia z czterdziestymi urodzinami ma Iga. Ten dzień był zwieńczeniem pracy nad budową własnego domu. Właśnie wtedy, wraz z rodziną i życiowym dorobkiem, wprowadziła do wymarzonego lokum.

– Wiem, jak to brzmi – wprowadzić się do własnego domu w dniu czterdziestych urodzin! Pewnie wszyscy pomyślą, że było wielkie wow, tort, szampan i świętowanie do białego rana, ale zgadza się tylko jedno – faktycznie nie spaliśmy do białego rana! Jednak nie z powodu urodzinowej imprezy, ale raczej z powodu stosu puszek i kartonów, które trzeba było uprzątnąć z domu i garażu. A smaczku całej sprawie dodał fakt, że nagle ktoś w pracy przypomniał sobie o ważnym dokumencie „na wczoraj”, który znajdował się w moim komputerze. Próbowałaś kiedyś znaleźć komputer stacjonarny w jednym z pięćdziesięciu pudeł i uruchomić go w domu, do którego dopiero się wprowadziłaś? – wspomina rozbawiona Iga.

Jak więc widać, szaleństwo ma różne oblicza – czasem jest ono wymarzone i planowane, a czasem wręcz odwrotnie. Czasem przyjmuje ono postać posunięć dość brawurowych… przynajmniej dla stanu konta. Tak swoje ćwierćwiecze obchodziła moja kolejna rozmówczyni, która z tej okazji kupiła sobie najdroższy zegarek, jaki był u jubilera, nie zważając na to, że wydała na niego połowę swojej wypłaty.

– Ale moja koleżanka była lepsza. Jedną ze swoich pierwszych wypłat – i to w całości – zostawiła w sklepie obuwniczym. Kupiła piękne, skórzane oficerki. To dopiero hardcore! – dodaje.

Jedni z okazji urodzin wydają duże kwoty, inni – odwrotnie. Beata opowiada, jak w pięćdziesiątą rocznicę urodzin na jej koncie pojawiła się pokaźna suma pieniędzy. A wszystko dzięki… rozwodowi.

– Przy podziale majątku zażyczyłam sobie, żeby kwota, jaką były mąż miał mi spłacić, znalazła się na moim koncie właśnie w dniu urodzin. I tak się stało. Piękne uczucie i poczucie, że naprawdę można zaczynać nowe życie – mówi.

Przełom bez pompy

Tak naprawdę niezapomnianych urodzin jest co najmniej tyle, ilu rozmówców. Pierwszy maraton na trzydziestkę, osiemnastka na pierwszym w życiu Woodstocku, planowana przez długie miesiąca podróż do Nepalu jako zwieńczenie kolejnego roku życia, czy szalony i nieplanowany wypad nad morze z przyjaciółką. Ale można też zupełnie inaczej… Tak, jak autorka bloga „Kolorowa Matka”, która pisze o przełomowych urodzinach kobiety po czterdziestce: Dla mnie dzień urodzin do niedawna był momentem, w którym podsumowywałam swoje życie i planowałam kolejne kroki. Taki urodzinowy Nowy Rok, podczas którego wypowiadamy postanowienia, których nigdy nie zrealizujemy. Mija rok i następuje frustracja, ponieważ rozliczenie nie zawsze jest pozytywne. W tym roku było inaczej- takie przełomowe urodziny. Dlaczego? Ponieważ wyszłam poza swój schemat postępowania.

Można sądzić, że dalej pojawi się kolejny opis spektakularnego świętowania, tymczasem autorka znajduje radość i spełnienie w skupieniu się nie na sobie, tylko na innych. Tym razem niepotrzebne jej było rozważanie własnych dokonań w minionym roku, analizowaniu i ocenianie siebie. Taki piękny, zwykły – niezwykły dzień.

Bez względu na to, jaką formę świętowania wybierzemy, warto w dniu urodzin, a może trochę później, oddać się małej refleksji albo przynajmniej mieć jakiś rytuał, który będzie łączył nasze jubileusze. Ciekawym pomysłem jest pisanie listu do samego siebie, który otworzymy za rok. Inni proponują robienie w urodziny zdjęcia, na którym uwiecznimy miejsce i ludzi, z którymi ten dzień spędzamy. Może to być zwykłe selfie, a w bardziej ambitnej wersji – nawet tradycyjna doroczna sesja zdjęciowa. Kolejny prosty pomysł to obejrzenie kalendarzowych zapisków minionego roku. Z pewnością będą to interesujące wspomnienia. Inne rytuały wymieniane przez internautów to urodzinowy pamiętnik, który spiszemy co roku, czy też tradycyjny urlop, aby tego dnia mieć czas dla siebie i najbliższych.

Jedno jest pewne – warto świętować, obojętnie czy skacząc na bungee, łowiąc ryby, wydając całą wypłatę na najpiękniejsze buty w mieście czy pisząc, za co jesteśmy wdzięczni w minionych dwunastu miesiącach. Warto celebrować takie chwile, warto zrobić coś, co przywoła uśmiech na naszej twarzy. Warto też pamiętać, aby kolejnych urodzin nie traktować w kategoriach „jesteś coraz starszy”, ale skupić się na fakcie, że każdy kolejny rok to nowe, pouczające doświadczenia i inspirujące pomysły.

I tego Wam życzę z okazji urodzin i bez okazji!

Share on Facebook0Tweet about this on TwitterEmail this to someone

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. Więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close